czwartek, 20 stycznia 2011

Rzeki, Rowy i Atlantyk . . .

6:00 -poranek Zmarzliśmy! - temperatura powietrza bliska 0 stopni! A może nawet poniżej...

Codziennie jest poranne spotkanie, nazywane tutaj "briefingiem",  na którym przekazywane są najświeższe informacje, formularze z waypointami oraz omawiana jest trasa na dany dzień. Podawany jest ranking drużyn (jesteśmy w pierwszej trzydziestce ale nie napiszę w której jej części :) ) Wyjątkowo wczesny wyjazd okaże się być bardzo dobrym ruchem!






07:27 - Aura. Połączenie techniki i natury daje niezwykłe rezultaty. Takich fotografii Przemek wykona znacznie więcej!



11:40 - Pierwsza dzisiaj przeprawa przez rzekę, tak wygląda brodzenie w wodzie ;)








12:00 - mieszkańcy Maroka znikają tak szybko jak się pojawiają. Proszą o papierosy i coś do jedzenia.... Są bardzo mili.


12:26- WayPointy i rywalizacja.
Okazało się, że nasz skromna drużyna przyprawia o zawrót głowy wielu profesjonalistów walczących o "złotą patelnię" :) Cele uczestników rajdu są dwa: Walka o pierwsze miejsce lub zabranie jak największej ilości wrażeń i zobaczenie wszystkiego co możliwe do zobaczenia. ;-) Fajnie było widzieć wytrzeszcz oczu załóg, które wcześniej wyjechały, miały lepszy sprzęt, lepszą nawigację, większe doświadczenie i .... ciągle 
trafiały na nasze ślady lub widziały jak spokojnie pijemy herbatkę na takim przystanku.... ;-)






16:21 - Pierwsze pustynne przeprawy. Sprawdziliśmy jak głęboko grzęźnie nasz samochód i jak działa łopatka.






Dzięki wyciągarce drużyny z Łodzi - udało nam się pokonać jedną małą dziurkę ;-) - od tej pory jechaliśmy razem z Land Roverem :)









19:26 - Zachód słońca nad Atlantykiem, komentarz zbędny...  Kiedy stoi się w tym miejscu, czas zatrzymuje się i nie sposób zastygnąć w obserwacji tego widoku. Słońce powoli ucieka za horyzont, fale Atlantyku leniwie przybijają do brzegu, jest przyjemnie ciepło i bezwietrznie...  W Polsce o taki widok trudno ;-)






 00:12- wieczorna impreza z towarzyszami podróży