piątek, 14 stycznia 2011

Polak - Węgier dwa bratanki . . . i do szabli i do szklanki . . . ;-)

08:00 Pierwszy poranek w Budapeszcie Drużyna miala dobre warunki ;-) 




Podłączenie łóżek do prądu i kraty to tylko pozory ;-) W Budapeszcie 10 stopni ciepła.



09:00 "klatka schodowa" w kamienicy, która była naszym hostelem...





11:00 Pojechaliśmy sprawdzić czy nie ma nas na "krańcu świata..." Jakże wielkie było nasze zdziwienie kiedy okazało się, że istnieją tam biura, które montują Satelitarne urządzenia śledzące. Wpadliśmy na pomysł, że też sobie jedno zamontujemy, a co! :)




Po założeniu urządzeń lokalizujących SRTU, które zakładano nam na takim zadupiu, że koniec świata mógłby   tylko pomarzyć o tak ustronnym miejscu.

14:00 W drodze powrotnej postanowiliśmy wymienić klocki ;)  W sumie to klocki postanowiły odmówić współpracy w cywilizowanym jeszcze miejscu, za co nawet jesteśmy klockom wdzięczni. :)


Trzeba było sporo tłumaczyć. Właściciel sklepu zapytał się: Czy "urgent", pojechał do hurtowni, przywiózł klocki po godzinie.

podczas czekania na klocki ....



.... zaszliśmy na kawkę do pobliskiej restauracji... Kultura, czystość i klimat nie miały sobie równych :)

Wymiana samych już klocków zajęła pół godzinki.


16:00 Wymiana oprogramowania w GPS


Kilka drużyn poznało się w centrum GPS, gdzie wgrywano nam oprogramowanie do naszych garminów.
POLAK, WĘGIER DWA BRATANKI agitował właściciel sklepu częstując Polaków trunkami ;-) Jedna załoga z polski wróciła taksówką a kiedy Marcin tłumaczył, że jest abstynentem właściciel sklepu kilkukrotnie pytał się czy Marcin na pewno jest Polakiem ;-)

Nie tak łatwo Węgra wywieść w pole jeśli chodzi o alkohol i Polaków... ;-)  Marcin musiał umoczyć symbolicznie dziób w trunku.

18:00 W oczekiwaniu na Mariusza.


Lotnisko przywitało nas kontrolą drogową. Pan policjant był wyjątkowo uśmiechnięty, mówił coś o rajdzie... ale kto go rozumiał... ;-)

Mariusz wylądował.... owszem ale w innym terminalu ;-)

19:30 Z lotniska pojechaliśmy na zamknięty parking, gdzie po badaniu technicznym auto czeka na oficjalne rozpoczęcie rajdu...
Oczywiście nie mogło być normalnie - Zbyszek wyciągnął listwę z diodami LED... ;-) , zabłądziliśmy, bo nawigacja znalazła ulicę o podobnej nazwie w innej części miasta... ;-)  ale nawet godzinne myszkowanie w jakiejś willowej dzielnicy nie zepsuło nam pogodnych nastrojów.




20:00 Przyjazd na parking i odprawa techniczna.



... wszystko poszło zgodnie z planem...
Sporo pojazdów już stało na parkingu jednak drużyny spędzały czas najwyraźniej w przytulniejszych miejscach.

21:00 Wstąpiliśmy do pubu, być w Budapeszcie i nie spróbować lokalnych specjałów...? ;-)


00:00 Wracając znów doceniliśmy piękno tego miasta.... zapiera dech w piersiach...







Nasz hostel był na prawdę ładnym miejscem, nietuzinkowa dla architektura urzekała nas  w najmniej spodziewanych momentach powrotu do pokoi.